Tragiczne wydarzenia w elektrowni atomowej Fukushima w marcu br. wywołały szereg decyzji o odwrocie od energii jądrowej. Przeciwnicy atomu skłaniają się ku OZE, a jego zwolennicy oskarżają ich o działanie pod wpływem emocji a nie rozsądku.
W samej Japonii ma powstać 10 elektrowni słonecznych. Jak czytamy w „Rzeczpospolitej” Najbogatszy człowiek w Kraju Kwitnącej Wiśni Masayoshi Son, prezes firmy telekomunikacyjnej Softbank, po wydarzeniach z 11 marca stał się najzagorzalszym orędownikiem korzystania z przyjaznych środowisku naturalnych źródeł energii. Masayoshi Son wraz z władzami podjęli decyzję o założeniu Rady do spraw Naturalnej Energii, która ma zacząć pracę w lipcu tego roku.
- Chcemy aby rada zajęła się rozwojem sposobów wykorzystywania naturalnych źródeł energii. Wierzę, że jesteśmy w stanie wykonać olbrzymi krok naprzód, wykorzystując różne naturalne zasoby, pozwalające uzyskać moc w przyjazny dla środowiska sposób – cytuje Masayoshi Son „Rzeczpospolita”. Na początek Son zaproponował budowę ciągu paneli słonecznych, z których każdy miałby kosztować 87 mln dol. Ulokowane wzdłuż wschodniego wybrzeża miałyby utworzyć tzw. Wschodniojapoński Pas Solarny, który wspomógłby odbudowę zniszczonych przez tsunami obszarów.
Softbank zobowiązał się do przekazania 10 proc. swoich funduszy na budowę instalacji solarnych. Spółka chce dofinansować każdy z paneli kwota 100 mln jenów (1,2 mln dol. Produkcją paneli słonecznych miałaby zająć się firma Sharp.
Z kolei premier Japonii Naoto Kan oświadczył, że jego kraj odstąpi od planu mającego na celu zwiększenie z 30 do 50 proc. udziału energetyki jądrowej w produkowanej energii elektrycznej w kraju. Zaznaczył jednak, że energetyka jądrowa będzie nadal odgrywała znaczącą rolę, chociaż energia odnawialna, w tym słoneczna, będzie głównym filarem polityki energetycznej kraju.
Protesty i zmiany kierunku
Do 2022 roku Niemcy zrezygnują z korzystania z energii atomowej ustaliły partie niemieckiej koalicji rządzącej. Trwale wygaszonych zostanie siedem najstarszych siłowni oraz elektrownia Kruemmel, która po wielokrotnych awariach jest wyłączona od 2009 roku. Większość z 17 elektrowni atomowych w Niemczech zostanie wyłączona do 2021 roku. Trzy siłownie będą jednak w razie potrzeby produkować prąd do 2022 roku. Mają one pełnić rolę bufora bezpieczeństwa w sytuacji, gdyby proces przechodzenia na odnawialne źródła energii nie postępował w zakładanym tempie. W lipcu projekt odpowiedniej ustawy trafi do Bundestagu. Podstawą tej decyzji jest raport "komisji dziesięciu mędrców" (byłych polityków i ekspertów), która uznała, że w ciągu dziesięciu lat Niemcy są w stanie zastąpić prąd z reaktorów energią ze źródeł odnawialnych.
Nie tylko w Niemczech wrze po wydarzeniach w Japonii. Protesty przeciwników energetyki jądrowej odbywają się w całej Europie. W Madrycie kilkuset manifestantów przedefilowało przez centrum miasta z transparentami i hasłami: "Czarnobyl, Fukushima... Natychmiastowe zamknięcie elektrowni nuklearnych", "Nigdy więcej Fukushimy", "Energia nuklearna nie jest rozwiązaniem". Domagali się zamknięcia najstarszej hiszpańskiej elektrowni w Garonie (Santa Maria de Garona) na północy kraju. Elektrownia ta jest zbudowana według tego samego modelu co Fukushima. Jak przypomina Polska Agencja Prasowa premier Hiszpanii Jose Luis Rodriguez Zapatero przyrzekł podczas kampanii przed wyborami w roku 2008 stopniowe przestawianie kraju z energii jądrowej na odnawialne źródła energii. W roku 2009 r. rząd podjął jednak bardzo kontrowersyjną decyzję przedłużenia do 2013 roku działania najstarszej elektrowni w kraju - pracującej od roku 1971 siłowni w Garonie.
Z rozwijania energetyki atomowej wycofuje się też Szwajcaria. Jej rząd postanowił, że pięć działających w tym kraju reaktorów jądrowych nie zostanie po upływie okresu eksploatacji zastąpionych nowymi. Oznacza to, że definitywne wyłączenie najstarszego z nich nastąpi w roku 2019, a najnowszego w roku 2034, pieczętując rezygnację Szwajcarii z energii nuklearnej.
Polski atom i rozsądek
W polskim programie rozwoju energetyki jądrowej nic się zmieniło - pierwsza elektrownia ma ruszyć w 2020 r. Gazeta Wyborcza odpytała kilku ekspertów o bezpieczeństwo i opłacalność polskich elektrowni jadrowych.
Wojciech Hann z firmy doradczej Deloitte, która z wspólnie z fińską firmą Poyry przygotowuje dla Polskiej Grupy Energetycznej „prefeasibility study” elektrowni jądrowej (czyli wstępne studium wykonalności projektu) przekonywał w gazecie , że od elektrowni jądrowej nie ma odwrotu. - Jestem przekonany, że projekt elektrowni jądrowej broni się od strony ekonomicznej - podsumował. - Doświadczenia innych krajów wskazują, że dyskusja sprowadza się do emocji - mówił wicedyrektor departamentu energetyki jądrowej w Ministerstwie Gospodarki Andrzej Chwas. Przywołał przykład Szwecji. Szwedzi w 1980 r. po awarii w amerykańskiej elektrowni atomowej w Three Mile Island opowiedzieli się za zakazem budowania nowych siłowni jądrowych i wygaszeniem istniejących do 2010 r. Ale w 2009 r. szwedzki rząd zmienił tę politykę - elektrownie wciąż działają, są plany budowy nowych, które zastąpią istniejące.
Spośród krajów, które już budują siłownię bądź ją zatwierdziły,Chiny, Finlandia, Turcja, Indie kontynuują prace. Bułgaria i Rumunia zarzuciły je z powodów finansowych, Litwa twierdzi, że chce budować, ale nie ma pieniędzy.
Źródło: gazeta.pl; rp.pl; energianews.pl; PAP; cire.pl
Co się stało w Japonii?
Na skutek trzęsienia ziemi u wybrzeży Honsiu w marcu 2011 w elektrowni atomowej Fukushima doszło do serii wypadków jądrowych. Bezpośrednio po trzęsieniu do wycieku nie doszło, jednak nastąpiły awarie systemów, trudne do opanowania z powodu problemów z awaryjnym dostarczaniem energii elektrycznej, brakiem wystarczająco dużych zapasów chłodziwa oraz trudności z jego transportem. W efekcie wydarzeń doszło później do wycieku paliwa jądrowego.Wyciek z uszkodzonej przez tsunami elektrowni atomowej, spowodował przedostanie się do morza substancji radioaktywnych w ilości 100-krotnie przewyższającej normę. Trzęsienie ziemi i tsunami z początku marca najprawdopodobniej spowodowały śmierć ok. 26 tys. ludzi w Japonii. Straty materialne oszacowano na 300 mld dol. Około 130 tys. osób bez dachu nad głową zakwaterowano w tymczasowych schroniskach.