Technika solarna
Pytanie do specjalisty
SONDA
Czy będziesz ubiegać się o dotacje do kolektorów słonecznych?
TAK
NIE
http://www.junkers.pl http://www.junkers.com
poprzednilistanastępny
2011-11-08

Eko-zawody przyszłości

Martwi Cię kryzys i recesja? Masz do spłacenia długoletni kredyt i niepewną sytuację w pracy? Przekwalifikuj się – nowe ekozawody to szansa na dobrze płatną pracę.

W październiku polskie media obiegła wieść o intensywnych poszukiwaniach pracowników-specjalistów w branży wiertniczej. Inwestorzy zainteresowani polskimi złożami gazu łupkowego ogłosili rekrutację. Aż 45 proc CV przesyłanych na oferty pracy przy "łupkach" pochodzi od Polaków mieszkających zagranicą, głownie w Afryce Północnej, Kazachstanie i Rosji. Tam bowiem do tej pory zdobywali doświadczenie.

Do łupków marsz!

A jest ono niezbędne przy podejmowaniu pracy na wiertniach w Polsce , bowiem – jak czytamy na portalu gazlupkowy.pl - obowiązujące w naszym kraju prawo stanowi, iż aby zarządzać pracami na wiertni należy uzyskać certyfikat Kierownika Ruchu Zakładu, który potwierdza minimum sześć lat doświadczenia na wiertni oraz kolejno zdobywane zatwierdzenia dozoru. Chociaż lata przepracowane za granicą mogą być zaliczone do stażu pracy, osoby przyjeżdżające z zagranicy i tak muszą przejść przez cały proces certyfikacji, który zajmuje kilka lat. Tę sytuację uprości na szczęście nowe prawo Geologiczne i Górnicze, które wchodzi w życie 1 stycznia 2012 roku.

Kto dokładnie jest poszukiwany przez wynajętych headhunterów? Najbardziej poszukiwane są osoby zajmujące się uzyskiwaniem pozwoleń środowiskowych (zwłaszcza związane z certyfikatami takimi jak Natura 2000 itp.), zarządzające procesami poszukiwawczymi (Drilling Managers) oraz kierujący robotami na wiertni (Drilling Supervisors- średni i wyższy nadzór). Pracę powinni jeszcze znaleźć geolodzy i geofizycy przygotowujący teren pod odwierty. Nowe wakaty powstają na terenach, w których zlokalizowano gaz łupkowy czyli głównie w szerokim pasie biegnącym od Pomorza, przez Mazowsze do Lubelszczyzny.

Ile mogą zarobić? Niestety, mniej niż za granicą. Na przykład Drilling Supervisor może zarobić za granicą 2 000 – 3 900PLN (600-1200$) za dzień, w Polsce wynagrodzenie miesięczne brutto to około 40 000PLN. geolog może zarobić 9 000 -12 000PLN, geofizyk 10 000 – 18 000PLN, a Permitting Specialist 9 000 – 15 000PLN. Na wyższe zarobki mogą liczyć osoby ubiegające się o pracę w firmach zagranicznych.

OZE –  szansą na biznes

Jak podaje gazeta.pl amerykańscy naukowcy wliczyli , iż  w ciągu najbliższych 10 lat powstanie aż 5 milionów nowych "zielonych'' miejsc pracy, m.in. przy adaptacji budynków, produkcji energooszczędnych pojazdów, energii wiatrowej i słonecznej oraz paliwa z biomasy. Eko-zmiany obejmują także Polskę. Jak wyliczył GreenpeacePolska, do 2030 roku będzie u nas prawie 190 tys. miejsc pracy w zielonym sektorze. Kto może liczyć na zatrudnienie?

1. Rolnicy energetyczni - czyli ci, zajmujący się produkcją, przetwarzaniem i transportem biomasy. Takich miejsc pracy ma u nas powstać ok. 100 tys. W polskich warunkach dobrze sprawdzają się wierzba energetyczna, topinambur, malwa, czy miskantus. Ile można na tym zarobić? Plon miskantusa z hektara to nawet 20 ton. Za tonę dostaje się od elektrowni od 100 do 300 zł. Do tego dochodzą unijne dopłaty – łącznie grubo ponad 100 euro rocznie do hektara. Jak czytamy na wiecejtlenu.pl po odliczeniu kosztów uprawy z hektarowego poletka można wycisnąć od 2,5 do 5,5 tys. zł rocznie. Barierą są wysokie koszty założenia tego typu plantacji (nawet 18 tys. na hektar). Można jednak zdobyć dotację na ten cel z Agencji Rynku Rolnego.

2. Eko-energetyk – czyli producent ekoprądu: z wody, wiatru lub biogazu. Na tym rynku czeka 50 tys. miejsc. Dzięki unijnej polityce i systemowi zielonych certyfikatów producenci prądu z odnawialnych źródeł energii sprzedają go zakładom energetycznym po dwa razy większej cenie niż elektrownie węglowe. Minielektrownia wodna o mocy 50 kilowatów, która kosztuje nie więcej niż 500-700 tys. zł, może nam dawać ponad 20 tys. złotych czystego zysku rocznie. Jeszcze lepszym interesem wydaje się być biogazownia, w której do wytwarzania gazu wykorzystuje się wszelkiego rodzaju odpadki.

3. Paneliści-instalatorzy - czyli producenci, monterzy i konserwatorzy kolektorów słonecznych, pozwalających zamieniać energię promieniowania słońca w ciepło. Już teraz w Polsce działa ponad 70 firm zajmujących się produkcją i instalacją paneli słonecznych. W 2010 roku zatrudnienie w tym, sektorze znalazło 2 tys. osób, a, jak prognozuje Greenpeace, w ciągu najbliższych lat będzie ich 10 razy więcej. A żeby nauczyć się ich montowania, wystarczy zaledwie miesięczne przeszkolenie. W firmie Altbio z podwarszawskiej Opaczy monterzy kolektorów słonecznych zarabiają ok. 3 tys. zł miesięcznie. Ale pensje takich fachowców, wraz z rosnącym popytem na tę usługę, będą rosły.

4. Audytor energetyczny - Od niedawna obowiązują w Polsce przepisy, które nakazują, żeby budynki i mieszkania miały tzw. świadectwo energetyczne. Takie świadectwa wystawiają właśnie audytorzy energetyczni. Żeby nim zostać wystarczy kilkutygodniowy kurs. A wystawienie świadectwa energetycznego za mieszkanie poniżej 50 m to koszt ok. 350 zł, za budynek o powierzchni ponad 200 m - nawet 5 tys. Praca nad takim raportem zajmuje do dwóch tygodni. Firmy ECO HVAC z Poznania dostaje rocznie nawet 120 zleceń na wykonanie audytu energetycznego – wylicza portal wiecejtlenu.pl

5. Rolnik ekologiczny - oprócz zwykłych dopłat unijnych dostaje tzw. subsydia rolno-środowiskowe za przyjazne przyrodzie metody uprawy i hodowli. Popyt na eko-produkty szybko rośnie, choć wciąż są one dużo droższe od zwykłej żywności. Wytwórnia eko-makaronu, eko-kasz i eko-mąki Mieczysława Babalskiego (rolnika ekologicznego i szefa Ekolandu, organizacji skupiającej i certyfikującej gospodarstwa ekologiczne w Polsce) w pierwszym roku działalności sprzedała tonę produktów, dziś wytwarza ich rocznie trzysta razy więcej i trafiają one nawet do dużych sieci hipermarketów.

6. Hydrotechnik - w całej Polsce mnożą się programy budowy małych zbiorników retencyjnych. Tylko Lasy Państwowe chcą wybudować kilka tysięcy takich obiektów, by leśne drzewostany nie cierpiały z powodu przesuszenia gleb. Na masową skalę buduje się także systemy nawadniające dla rolnictwa. To wszystko sprawia, że popyt na hydrotechników rośnie. By uprawiać ten zawód trzeba ukończyć specjalistyczne studia albo przynajmniej technikum o takim profilu – radzi wiecejtlenu.pl

7. Inżynier ochrony środowiska - Według GUS już w 2007 r. brakowało w Polsce ponad 30 tys. inżynierów i pracowników technicznych średniego szczebla. Brakuje ich wciąż, a jak grzyby po deszczu rośnie potrzeba nowych inwestycji ekologicznych, do których budowy inżynierowie środowiska są niezbędni. A boom na eko-infrastrukturę jeszcze się nie zaczął. Czas na studia inżynierskie!

8. Naukowiec przyrodnik - W ostatnich dwóch latach dzięki unijnemu programowi Natura 2000 liczba przyrodniczych obszarów chronionych zwiększyła się u nas o kilkaset. Każdy z obszarów Natury 2000 musi mieć plan ochrony, który potem należy realizować a robią to właśnie przyrodnicy. Ponadto, jeśli ktokolwiek chce budować na obszarze Natury 2000, musi posiadać raport o oddziaływaniu inwestycji na środowisko. Zasadniczą jego część opracowują wykonują naukowcy-przyrodnicy. Takie ekspertyzy nie są tanie, mogą kosztować nawet do kilkuset tysięcy złotych.

Źródło: wiecejtlenu.pl, gazeta.pl; gazlupkowy.pl
© Copyright 2007, Robert Bosch Sp. z o. o.